
Wojna hybrydowa. Mamy miliony par oczu — trzeba je nauczyć, jak widzieć, a nie jedynie patrzeć. Niemal nie ma już dnia, w którym nie docierałyby do nas informacje o kolejnych wrogich działaniach.
Wojna hybrydowa prowadzona przez Kreml wchodzi w kolejny etap. Akty sabotażu, próby werbunku, rozpoznawanie infrastruktury, dezinformacja i operacje wpływu przestały być abstrakcyjnym zagrożeniem. Dzieją się tu i teraz.
Niestety odnoszę wrażenie, że najbardziej widoczną bronią części naszych polityków w tej walce pozostaje straszenie obywateli. Tyle że strach pozbawiony wiedzy nie buduje odporności. Buduje bezradność, chaos i podatność na manipulację — a więc dokładnie to, na czym zależy przeciwnikowi.
Strach nie jest strategią
Nie oczekuję, że państwo postawi policjanta przy każdym zakładzie przemysłowym, magazynie, moście czy węźle kolejowym. Nie ma takich sił ani środków.
Państwo ma jednak wystarczającą moc sprawczą, aby budować społeczną świadomość zagrożeń i naszą zbiorową odporność.
Tymczasem w przestrzeni publicznej dominują komunikaty:
„zagrożenie się utrzymuje”,
„działania hybrydowe ulegają nasileniu”,
„najbliższe miesiące będą decydujące”.
Tyle że świadomości nie buduje się komunikatami o tym, że powinniśmy być świadomi.
Obywatel musi wiedzieć, co może zobaczyć, jak rozpoznać sytuację odbiegającą od normy oraz co zrobić z posiadaną informacją. Samo powtarzanie, że jest niebezpiecznie, nie daje mu żadnego narzędzia działania.
Kampania, której trzeba było poszukać
Kilka lat temu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego stworzyła bardzo dobrą kampanię 4U!, pokazującą, jak zachować się w przypadku ataku terrorystycznego. Zarówno pomysł, jak i realizacja zasługiwały na uznanie. Problem polegał na tym, że materiały zobaczyli przede wszystkim ci, którzy sami zaczęli ich szukać.
Pisząc ten tekst, chciałem zaapelować o przygotowanie nowej wersji tamtej kampanii — tym razem poświęconej sabotażowi, dywersji oraz działalności obcych służb.
I wtedy odkryłem, że taka kampania już istnieje.
Nazywa się „Cichy Front”. ABW uruchomiła ją 10 czerwca, a jednym z jej głównych elementów jest film dokumentalny przygotowany przez Telewizję Polską.
Kampania pokazuje mechanizmy werbunku, sposoby przygotowywania aktów sabotażu oraz sygnały ostrzegawcze, na które powinni zwracać uwagę obywatele. Wyjaśnia również, jak reagować na podejrzane sytuacje i gdzie przekazywać informacje.
To bardzo dobry i potrzebny projekt.
Jest tylko jeden problem: zawodowo zajmuję się bezpieczeństwem przemysłowym, przeciwdziałaniem sabotażowi oraz testami odporności fizycznej obiektów, a mimo to dowiedziałem się o nim przypadkiem — podczas przygotowywania tego artykułu.
Jeżeli ten przekaz nie dotarł nawet do mnie, to ilu przeciętnych obywateli rzeczywiście go zobaczyło?
A powinien dotrzeć do wszystkich.
Największa niewiadoma podczas rozpoznania
Prowadząc rozpoznanie obiektów i przygotowując testy penetracyjne, zauważyłem pewną prawidłowość.
Największej niepewności nie budzi zachowanie ochrony. Jest ono zazwyczaj przewidywalne. Podobnie jak jakość monitoringu, konstrukcja ogrodzenia czy organizacja kontroli dostępu.
Największą niewiadomą pozostają przypadkowi przechodnie, pracownicy sąsiednich firm i mieszkańcy okolicy.
Są wszędzie. Pojawiają się w nieprzewidywalnym czasie. Nie wiadomo, co zauważą, czy zapamiętają szczegóły ani czy zdecydują się zareagować.
Dla potencjalnego sabotażysty, włamywacza lub osoby prowadzącej rozpoznanie stanowią realny czynnik ryzyka.
Dlaczego więc państwo nie wykorzystuje swojego najcenniejszego i najbardziej rozproszonego systemu obserwacji?
Milionów par oczu, które łącznie mogą zobaczyć znacznie więcej niż uszczuplone kadrowo służby, patrole policji i pracownicy ochrony.
Nie chodzi o obywatelskie patrole
Nie namawiam do tworzenia obywatelskich patroli ani do samodzielnego zatrzymywania podejrzanych osób. Przeciwnie — nieprzemyślana interwencja może narazić ludzi na niebezpieczeństwo, spłoszyć sprawcę albo utrudnić działania służb.
Społeczeństwo powinno jednak wiedzieć:
na jakie zachowania zwracać uwagę,
co zapamiętać lub zanotować,
czego nie dotykać,
czego nie fotografować i nie publikować w internecie,
kiedy bezwzględnie unikać konfrontacji,
komu i w jaki sposób przekazać informację.
Nie chodzi o wzbudzanie podejrzliwości wobec każdego człowieka stojącego przy ogrodzeniu. Chodzi o umiejętność dostrzegania anomalii i właściwego reagowania — bez paniki, samowoli i niepotrzebnego ryzyka.
Materiały już istnieją. Teraz muszą dotrzeć do ludzi
Kampania została przygotowana. Teraz trzeba sprawić, aby ludzie naprawdę ją zobaczyli.
Materiały powinny pojawiać się w godzinach największej oglądalności, w mediach publicznych i komercyjnych, na platformach internetowych, dworcach, lotniskach, w szkołach oraz zakładach pracy. Powinny być wykorzystywane podczas szkoleń pracowniczych i odpraw ochrony, a nie pozostawać wyłącznie na stronie internetowej, na którą trafią już zainteresowani.
Nadawcy, którzy każdego dnia znajdują godziny na treści pozbawione większej wartości społecznej, z pewnością mogą znaleźć również kilkadziesiąt sekund na przekaz, który pewnego dnia może zapobiec tragedii.
W wojnie hybrydowej czujny obywatel nie zastępuje służb. Pomaga im jednak dostrzec to, czego nie mogą widzieć wszędzie i przez cały czas.
W ostatnich miesiącach coraz częściej słyszymy o próbach sabotażu, podpaleniach, aktach dywersji i działaniach prowadzonych na rzecz obcych służb.
Czy dowód zdobyty nielegalnie może pomóc w sprawie rozwodowej? Skoro coś zostało zdobyte niezgodnie z prawem, sąd powinien to po prostu odrzucić, prawda? Rzeczywistość okazuje się niejednoznaczna.
Zawód prywatnego detektywa obrósł w legendy. Część z nich zawiera ziarno prawdy. Większość — niekoniecznie. Poniżej rozprawimy się z kilkoma najpopularniejszymi.
Dla nich nie jest ważne, co kradną. I tak to spieniężą. A wyłudzony towar dużo trudniej wyśledzić, niż wyłudzone pieniądze.

Wojna hybrydowa. Mamy miliony par oczu — trzeba je nauczyć, jak widzieć, a nie jedynie patrzeć. Niemal nie ma już dnia, w którym nie docierałyby do nas informacje o kolejnych wrogich działaniach.

W ostatnich miesiącach coraz częściej słyszymy o próbach sabotażu, podpaleniach, aktach dywersji i działaniach prowadzonych na rzecz obcych służb.
Zapraszamy do kontaktu:
tel.: +48 606 594 646
pon.-sobota 8.00-19.00
📞︎
606 594 646
✉︎