
Pewien początkujący deweloper zwrócił się do mnie w sprawie weryfikacji generalnego wykonawcy. Zlecenie dotyczyło budowy kilku domów w zabudowie bliźniaczej.
Oferta przedstawiona przez kontrahenta biła na głowę konkurencję. Miało być szybko, tanio i dobrze. Tyle, że takie rzeczy to zazwyczaj w bajkach, a zasadę 2 z 3 zna chyba większość przedsiębiorców. Klient postanowił rozważyć ofertę, ale jednocześnie przyjrzeć się firmie, która ją złożyła. Sprawa okazała się dosyć prosta, bo w grę wchodziła jednoosobowa działalność, a prześwietlenie jej właściciela nie było szczególnie czasochłonne.
Wynik był za to dosyć zaskakujący. Otóż człowiek prowadzący sprawdzaną działalność był niczym noworodek. Niewinny, bez długów i z zerowym doświadczeniem. Ciekawsze było jednak to, że ofertę w jego imieniu złożył ojciec, doświadczony budowlaniec. I tu zrobiło się ciekawie, bo senior miał zaległości zarówno w ZUS, jak i US. Ponadto był prawomocnie skazany za oszustwo, choć wyrok wydano w zawieszeniu. Dla mnie sprawa wydała się być zamknięta, klient jednak okazał się niezwykle wyrozumiały, tudzież mocno zauroczony ofertą. Uzbrojony w otrzymany ode mnie raport udał się na kolejne spotkanie z potencjalnym wykonawcą i wprost zapytał zarówno o kwestię tożsamości, jak również karalności i długów. Odpowiedź była rozbrajająco szczera. Owszem, potencjalny wykonawca nie płacił podatków i przedstawiał w urzędach różne papiery, ale kto dziś nie kombinuje? Poza tym, względem kontrahentów był zawsze uczciwy, a z każdej budowy schodzi terminowo i w asyście owacji inwestora. A ponieważ państwo jakie mamy, każdy widzi, to wciąż buduje domy, tylko teraz na konto syna. Do tego ma świetne dojścia do materiałów i pracują u niego głównie Ukraińcy, więc ceny ma nie do przebicia. Ku mojemu przerażeniu, dla klienta było to wystarczające wytłumaczenie, a budowa ruszyła.
I trzeba przyznać, że szła zaskakująco dobrze. Do chwili, kiedy ceny materiałów nie odfrunęły, a magiczne do nich dojście odfrunęło razem z nimi. Potem wojenna zawierucha za naszą wschodnią granicą pozbawiła wykonawcę większości rąk do pracy. Summa summarum, wszystko co mój klient zaoszczędził w wyniku recepty na sukces wypisanej przez dotychczasowego wykonawcę, trzeba było, i to ze sporą dopłatą, przekazać nowemu, który dokończył projekt z dużym poślizgiem. Morał z tego płynie następujący: jeśli genialny plan biznesowy rozbija się o skarbówkę i ZUS, to mało prawdopodobne, że przetrwa starcie z pandemią i wojną.
Czy dowód zdobyty nielegalnie może pomóc w sprawie rozwodowej? Skoro coś zostało zdobyte niezgodnie z prawem, sąd powinien to po prostu odrzucić, prawda? Rzeczywistość okazuje się niejednoznaczna.
Zawód prywatnego detektywa obrósł w legendy. Część z nich zawiera ziarno prawdy. Większość — niekoniecznie. Poniżej rozprawimy się z kilkoma najpopularniejszymi.
Dla nich nie jest ważne, co kradną. I tak to spieniężą. A wyłudzony towar dużo trudniej wyśledzić, niż wyłudzone pieniądze.
Jeszcze do niedawna tworzenie fałszywych tożsamości kojarzyło się z koniecznością posiadania dostępu do fałszywych dokumentów, kontaktów w świecie przestępczym lub służbach specjalnych.

Czy dowód zdobyty nielegalnie może pomóc w sprawie rozwodowej? Skoro coś zostało zdobyte niezgodnie z prawem, sąd powinien to po prostu odrzucić, prawda? Rzeczywistość okazuje się niejednoznaczna.

Zawód prywatnego detektywa obrósł w legendy. Część z nich zawiera ziarno prawdy. Większość — niekoniecznie. Poniżej rozprawimy się z kilkoma najpopularniejszymi.
Zapraszamy do kontaktu:
tel.: +48 606 594 646
pon.-sobota 8.00-19.00
📞︎
606 594 646
✉︎