
Aby wiedzieć, jak przeciwdziałać inwigilacji z użyciem lokalizatorów GPS, warto najpierw zrozumieć, jak te urządzenia działają. Wbrew obiegowej opinii, nie ma bowiem czegoś takiego jak nadajnik GPS.
Są jedynie odbiorniki GPS, ponieważ lokalizacja za pomocą Global Positioning System opiera się na ustalaniu pozycji urządzenia poprzez odbiór sygnału z satelitów tego systemu. Urządzenia lokalizujące są więc hybrydą modułu GPS, odbierającego sygnał z satelitów oraz modułu GSM, który pozycję ustaloną za pomocą tego pierwszego, przesyła dalej za pośrednictwem sieci telefonii komórkowej.
Szukając lokalizatora mamy więc do wyboru 2 metody. Pierwsza polega na zajrzeniu w każde miejsce, w którym ktoś mógłby takie urządzenie podłożyć. Problem polega na tym, że nie jest to proste, ponieważ samochód jest zazwyczaj duży, a lokalizator mały i nie rzucający się w oczy. Jeśli na dodatek nie mamy pewności, czy urządzenie zostało zamontowane na zewnątrz, czy wewnątrz, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Co warto wiedzieć, zanim w ferworze poszukiwań rozkręcimy pojazd na elementy zasadnicze? Po pierwsze nadajnik, wcale nie musi być przymocowany za pomocą magnesu. Równie dobrze może być przyklejony klejem, lub taśmą klejącą. Może być upchnięty pod tapicerką, w kieszeniach foteli lub schowkach. Po drugie, między bajki włóżcie urządzenia wielkości paznokcia. Jeśli w środku ma się zmieścić moduł GPS, GSM oraz zasilająca je bateria, to wszystko co mniejsze niż pudełko zapałek, podziała co najwyżej kilka godzin. Pamiętajmy także, że lokalizator nie może być z każdej strony otoczony elementami metalowymi, bo uniemożliwią one odbiór sygnału z satelitów. Odpadają również elementy układu wydechowego oraz znaczna część bloku silnika, ponieważ ich temperatura pracy działa destrukcyjnie na elektronikę. Wszystkie pozostałe miejsca, w mniejszym lub większym stopniu nadają się do instalacji lokalizatora. Najlepiej więc, poza przeszukaniem wnętrza auta, udać się do zaprzyjaźnionego warsztatu lub stacji diagnostycznej, i po wjechaniu na kanał dokładnie obejrzeć podwozie samochodu. Można również użyć do tego tzw. lustra inspekcyjnego.
Druga metoda wykrywania urządzeń lokalizujących w pojazdach polega na wykorzystaniu detektora sygnału, który w odpowiednich rękach umożliwi najpierw stwierdzenie, że w pojeździe faktycznie znajduje się aktywny lokalizator, a następnie umożliwi jego namierzenie. Tu również jednak sprawa nie wygląda wcale prosto, a najlepszym tego dowodem są historie o „ekspertach”, którzy po obejściu badanego pojazdu na parkingu, z wykrywaczem kupionym na Aliexpress, stwierdzają że nie ma w nim lokalizatora. Dlaczego to zazwyczaj działanie nieefektywne? Głównie dlatego, że lokalizator jest urządzeniem, które emituje sygnał w określonych interwałach czasowych. Może to być dziesięć sekund, a może być to również godzina. Ponadto, w trakcie postoju pojazdu, urządzenie przechodzi z reguły w stan uśpienia. Aby zatem wykryć emisję, należy po pierwsze pracować na pojeździe, który jest w ruchu, po drugie wyłączyć wszelkie inne urządzenia, przede wszystkim telefony, które mogłyby zagłuszać lub maskować poszukiwany przez nas sygnał i po trzecie działać wystarczająco długo, by mieć jako taką pewność, że urządzenie było w tym czasie aktywne. I tu pojawia się kolejny problem. W terenie zurbanizowanym raczej trudno znaleźć miejsce, gdzie nie pojawi się przypadkiem żadne inne urządzenie, dobrze jest więc przeprowadzać takie sprawdzenie na przysłowiowym odludziu, lub w odpowiednio izolowanym pomieszczeniu wyposażonym na przykład w szarpaki. One również, wywołując przechyły pojazdu i symulując jego ruch, mogą uaktywnić urządzenie lokalizujące. A w razie wątpliwości, warto skontaktować się z ekspertami.
W ostatnich miesiącach coraz częściej słyszymy o próbach sabotażu, podpaleniach, aktach dywersji i działaniach prowadzonych na rzecz obcych służb.
Czy dowód zdobyty nielegalnie może pomóc w sprawie rozwodowej? Skoro coś zostało zdobyte niezgodnie z prawem, sąd powinien to po prostu odrzucić, prawda? Rzeczywistość okazuje się niejednoznaczna.
Zawód prywatnego detektywa obrósł w legendy. Część z nich zawiera ziarno prawdy. Większość — niekoniecznie. Poniżej rozprawimy się z kilkoma najpopularniejszymi.
Dla nich nie jest ważne, co kradną. I tak to spieniężą. A wyłudzony towar dużo trudniej wyśledzić, niż wyłudzone pieniądze.

W ostatnich miesiącach coraz częściej słyszymy o próbach sabotażu, podpaleniach, aktach dywersji i działaniach prowadzonych na rzecz obcych służb.

Czy dowód zdobyty nielegalnie może pomóc w sprawie rozwodowej? Skoro coś zostało zdobyte niezgodnie z prawem, sąd powinien to po prostu odrzucić, prawda? Rzeczywistość okazuje się niejednoznaczna.
Zapraszamy do kontaktu:
tel.: +48 606 594 646
pon.-sobota 8.00-19.00
📞︎
606 594 646
✉︎