Upadek Rosji – Putin legnie w zbiorowej mogile

Razem ze swoim ego, ambicjami i mocarstwowymi aspiracjami Rosji.
  • Jako oficer wywiadu patrzyłem z niedowierzaniem na operacje rosyjskich służb w Wielkiej Brytanii. Bardziej niż pracę operacyjną, przypominały zabawę wyrośniętych chłopców w Indian.
  • Putin był miernym kagiebistą. Nigdy nie służył na wymagającym kierunku. Nie służył nawet poza granicami Układu Warszawskiego.
  • Kreml widział defilady i statystyki, na których budował wizję mocarstwowości i w którą w końcu sam, bezkrytycznie uwierzył.
  • Z rosyjskim reżimem jest jak z przeznaczonym do wyburzenia wieżowcem, stojącym w samym centrum dzielnicy mieszkalnej. Trzeba to zrobić ostrożnie i przewidzieć, gdzie spadną gruzy.
Choć minęły już czasy, gdy mogłem myśleć, że moja praca ma jakikolwiek wpływ na sytuację polityczną, nie sposób nie odnieść się do tego, co dzieje się obecnie za naszą wschodnią granicą. Nie sposób przejść obojętnie obok nieszczęścia narodu, który tak, jak kiedyś Polacy, postanowił że nic o nich, bez nich. Poniższa analiza nie została jednak napisana ku pokrzepieniu serc. I choć zawiera wnioski, pod którymi pewnie nie podpisałoby się wielu ekspertów, uważam że nie są ani trochę mniej prawdopodobne, niż te zamieszczane w najbardziej opiniotwórczych mediach.
Kradzież tożsamości w internecie

Koniec Putin i Rosji jako mocarstwa?

Skąd pomysł, że koniec Putina jest nie tylko bliski, ale przy okazji oznacza również koniec Rosji jako światowego mocarstwa? W przeciwieństwie do znacznej części obserwatorów, polityków i publicystów nie uważam, że Rosja miała na świecie prawdziwych przyjaciół. Mogła i zapewne nadal ma poddanych, bo tak należy traktować agenturę rozrzuconą głównie po starym kontynencie i ulokowaną na różnych płaszczyznach życia Unii Europejskiej. Bez względu na to, czy będzie to były szef rządu jednego z najważniejszych państw Unii, skorumpowany stanowiskiem w Gazpromie, czy też obecny premier nieco mniej istotnego, ale jednak kraju członkowskiego. Oczywiście obecność Federacji Rosyjskiej w gospodarce również odgrywała znaczącą rolę, a tanie i łatwe w pozyskaniu surowce umożliwiły przypieczętowanie wielu politycznych układów. Nie zmienia to jednak faktu, że reżim Putina od dawna obrażał Europejczyków, okazywał im pogardę, dzieląc przy tym na lepszych i gorszych, a raczej na mniej i bardziej pogardzanych. W ten sposób popełnił pierwszy strategiczny błąd. Nie wziął pod uwagę tego, że ta pogardzana i wyśmiewana Europa tylko czekała na jego potknięcie. Dlaczego czekała biernie? Dlatego, że Putinowi udało się coś, co na taką skalę nie udało się jak dotąd nikomu. Wmówił światu, że dysponuje znakomitą armią, mogącą w oka mgnieniu pokonać każdego przeciwnika. Zastraszył, zmanipulował i wykorzystał przeciw Europie jej własną wyobraźnię.

Putin nie taki straszny, jak go malują?

W przeciwieństwie do wielu osób, uważam że ani Putin, ani jego otoczenie nie są geniuszami strategii, którzy od lat przewidują każdy ruch przeciwnika. Patrząc z perspektywy ćwierćwiecza, wydaje się że Rosja wciąż działa w oparciu o ten sam scenariusz, który można w skrócie sprowadzić do taktyki osiedlowego chuligana. Takiego, który dostaje wszystko, czego chce rozpoczynając każdą dyskusję od „j*bnąć ci?”. Działało to zaskakująco długo, głównie dlatego że cywilizowany człowiek, będący w tym przypadku alegorią Zachodu, unika przemocy, zdaje sobie sprawę z własnej niewiedzy i korzysta z wyobraźni. Jeśli jednak zostanie przyparty do muru, a dostrzeże słabość drugiej strony, wykorzysta ją bez zwłoki. Tak stało się w przypadku napaści na Ukrainę, choć symptomów wskazujących na to, że rosyjska potęga to wydmuszka, było o wiele więcej.
Jako oficer wywiadu patrzyłem z niedowierzaniem na działania rosyjskich służb w Wielkiej Brytanii. Bardziej niż pracę operacyjną, przypominały zabawę wyrośniętych chłopców w Indian. Partactwo i nieudacznictwo doprawione finezją operatora młota pneumatycznego. Nigdy nie dam się przekonać, że wszystko to było zaplanowane, by dotarło do jak najszerszej liczby ewentualnych naśladowców Litwinienki i Skripala. Nagła śmierć byłego oficera służb zawsze budzi emocje, a ich adresatem mają być inni funkcjonariusze i ich wyobraźnia. Jeśli wynikiem przeprowadzonej akcji jest zdjęcie agentów pokazane z telewizji, śmierć przypadkowych osób i przeżycie tych, którzy byli celem, to świadczy to o wyjątkowej amatorszczyźnie. Podobne wrażenie sprawiała również siatka rosyjskich szpiegów rozbita przez FBI w 2010 roku. Wtedy miałem już własne, zawodowe doświadczenia związane z rosyjskimi służbami i w głowie powoli świtała myśl, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie spodziewałem się jednak, że ten obraz dotyczy również rosyjskiej armii. W końcu mowa o największej potędze nuklearnej na świecie, trudno więc uwierzyć, że wojska konwencjonalne mogły za tym nie nadążać. A może warto w tym miejscu zapytać, a co jeśli właśnie nadążają? Może atomowa potęga Putina wygląda podobnie, jak jego niezwyciężona armia. I podobnie jak rosyjska gospodarka. Od lat słyszeliśmy, że Rosja jest przygotowana na sankcje, samowystarczalna i bogata, jak nigdy. Reżim wciąż powtarzał, że poradzi sobie z każdym kryzysem i jest na taką ewentualność świetnie przygotowany. I podobnie, jak w przypadku rzekomo niezwyciężonej armii, znów udało mu się nas nabrać. Aż tyle i tylko tyle. Bo przy okazji okazało się, że Putin nie ma planu „B”. Lata sukcesów zbudowanych na własnej, ubarwionej legendzie, przekonały go że wcale takiego planu nie potrzebuje. Nie miał też pojęcia, co czeka go po inwazji na Ukrainę i nie brał pod uwagę, że może mu się to odbić czkawką. W przeciwnym razie nie pozwoliłby na to, by większa część rezerw walutowych była zdeponowana na Zachodzie, a strażnicy jego majątku ewakuowaliby środki przed rozpoczęciem ataku. Po raz kolejny okazało się, że rosyjskie służby nie miały zielonego pojęcia, co stanie się po ataku. Pozbawieni instynktu samozachowawczego skrytobójcy to kiepskie źródło informacji, a po niegdysiejszej potędze KGB i GRU pozostały jedynie wspomnienia.

Narcyzm Putina prowadzący do zguby

Długo zastanawiałem się, dlaczego tak się stało, bo pierwsza przychodząca do głowy odpowiedź wydawała się zbyt oczywista. Putin był miernym kagiebistą. Nigdy nie służył na wymagającym kierunku. Nie służył nawet poza granicami Układu Warszawskiego. Tym samym nie miał możliwości odpowiedniego rozwoju własnego warsztatu, zobaczenia jak funkcjonuje Zachód, ani zdobycia szacunku funkcjonariuszy organizujących działania przeciw NATO. To sprawiło, że pielęgnował w sobie kompleksy i uraz do tych spośród kolegów, którzy reprezentowali elitę radzieckich służb. To zaprocentowało po objęciu przez niego władzy w kraju. Choć jego otoczenie to w większości byli towarzysze ze służby, to jednak nadal reprezentują tę samą, pozbawioną finezji i prostacką szkołę, której wyznawcą jest Putin i ten sam, raczej niski szczebel zawodowego doświadczenia. Po raz kolejny dały też o sobie znać kompleksy rosyjskiego prezydenta, który nigdy nie dopuszczał do siebie ludzi od niego inteligentniejszych i samodzielnych. Ścieżka kariery w najwyższych kręgach kremlowskiej administracji zastrzeżona została jedynie dla potakiwaczy, podziwiaczy i oportunistów, bezrefleksyjnie pompujących ego Putina. I choć zdaję sobie sprawę że to wbrew opinii wielu bardziej doświadczonych analityków, historyków i obserwatorów, zaryzykuję wniosek, iż Putin to człowiek o ograniczonej wyobraźni i bardzo wąskim, sowieckim światopoglądzie. Człowiek, który nie potrafi się adaptować do sytuacji, oczekując że to ona zaadaptuje się do niego. Nie wyciąga wniosków i nie uczy się na błędach, bo jest przeświadczony, że ich nie popełnia. Ma ku temu podstawy, ponieważ przez wiele lat takie podejście sprawdzało się doskonale. Wszystko to wynikało z założenia, że sukcesy są wynikiem jego strategii, a nie lekkomyślności Zachodu.

Wojna światowa i nuklearna realnym zagrożeniem?

Mimo wszystko znajdujemy się w tej chwili w bardzo niebezpiecznym momencie. Putin powoli sam zapędza się w narożnik. Kremlowski dyktator został napiętnowany i oskarżony o zbrodnie. Zrobili to przywódcy wolnego świata i nie jest to coś, co da się ot tak po prostu odkręcić, ani przejść nad tym do porządku dziennego. To bezprecedensowe kroki, których efektów nie da się zignorować. Nie wyobrażam sobie, by w przyszłości była jeszcze jakakolwiek możliwość, by Zachód zasiadł z nim do stołu i rozmawiał, jak równy z równym. Rosyjski prezydent został pariasem. Wyrzutkiem na podobieństwo Kim Dzong Una. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są na tym etapie trudne do przewidzenia. Ja postaram się być jednak nieostrożnym optymistą. Po pierwsze, nie wierzę w możliwość wybuchu wojny światowej, a już na pewno nie wojny nuklearnej. Powód jest oczywisty. Potakiwacze Putina będą mu potakiwać tak długo, jak długo będzie im się to opłacać, a trudno przypuszczać by wizja dokonania żywota w bunkrze pod atomową pustynią była bardziej kusząca, niż pławienie się w pieniądzach ukradzionych dzięki potakiwaniu. Poza tym, bez względu na oddanie potakiwaczy w bezpośrednim kręgu Putina, największe znaczenie, jak w każdej dyktaturze, ma średni szczebel kierowniczy, czyli ludzie dla których miejsca w bunkrze zabraknie i którzy mają rodziny i marzenia mniej wysublimowane, niż władza nad światem. To od nich tak naprawdę zależy los reżimu. Tyle, a propos konfliktu nuklearnego. Co do eskalacji działań konwencjonalnych, taka groźba byłaby realna, gdyby nie rozbity w pył mit o niepokonanej armii. Rosja zaangażowała na Ukrainie prawie połowę posiadanych sił lądowych, mimo to nie jest w stanie zdusić oporu Ukraińców. Wynika to oczywiście z wielu czynników, ale pokazuje że służby, administracja i armia nie potrafią ze sobą współgrać i nie mają żadnej spójnej wizji. To znacząco wpływa na osłabienie i tak mocno przeszacowanej przez Zachód siły militarnej Putina. Oczywiście przewaga sprzętu i rezerw wydaje się przytłaczająca, ale żaden sprzęt nie obędzie się bez doświadczonego personelu, sprawnego zaopatrzenia i wizji strategicznej. Zaryzykuję stwierdzenie, że w tej sytuacji otwarcie przez Putina kolejnego frontu i konfrontacja z NATO byłoby samobójstwem. W dodatku, pozostając przy metaforach, wykonanym przez powieszenie, w sytuacji w której samobójcy nie stać nawet na sznur. Rosja nie była przygotowana na tak długotrwały konflikt, podobnie jak nie była przygotowana na tak dotkliwe sankcje. Putina po prostu nie stać na kolejną wojnę, a rezerwy na obecną topnieją w zastraszającym tempie. W mojej ocenie, najbardziej prawdopodobny scenariusz to ten, w którym Putin, wściekły i bezsilny będzie posuwał się do co raz większych zbrodni, by zmusić Ukrainę do kapitulacji. Jego otoczenie będzie na to pozwalać, utrzymując go w przekonaniu, że w końcu wygra. W tym samym czasie będzie szukać sposobu na odsunięcie go od władzy i jednoczesne zrzucenie z siebie odpowiedzialności za rozpętaną wojnę. Współpracownicy Putina nie mogą powiedzieć mu prawdy o konflikcie, bo wtedy wydałoby się, że armia rosyjska to przeżarta korupcją, nepotyzmem i arogancją skamielina, którą od lat traktują jak dojną krowę i którą sami doprowadzili do takiego stanu. Putin widział defilady i statystyki, na których budował wizję mocarstwowości i w którą w końcu sam, bezkrytycznie uwierzył.

Reakcja Zachodu wobec Rosji

Co w tej sytuacji zrobi Zachód i dlaczego nie zatopi Putina od razu najcięższymi sankcjami? Dlaczego nie zrezygnuje zupełnie z importu rosyjskich surowców i nie odetnie Rosji kompletnie od źródeł dochodów? Niektórzy powiedzą, że to mu się nie opłaca i z pewnością w jakiejś mierze będą mieli rację, jakkolwiek strasznie by to w obecnej sytuacji nie brzmiało. Ja pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Federacja Rosyjska dysponuje największym na świecie arsenałem nuklearnym. Podobnie jest też największym krajem na świecie. W tej sytuacji ostatnie o czym mogą myśleć zachodni politycy oraz wywiady krajów NATO, to jak szybko i bezrefleksyjnie doprowadzić do dekapitacji władz na Kremlu. Nikt nie może sobie na to pozwolić, bo w takim przypadku nie będzie miał żadnego wpływu na to, ani nawet wiedzy, kto może Putina zastąpić. Co jeśli do władzy, wykorzystując sytuację, dojdzie ktoś pokroju Żyrinowskiego? Z kremlowskim reżimem jest jak z przeznaczonym do wyburzenia wieżowcem, stojącym w samym centrum dzielnicy mieszkalnej. Trzeba to zrobić ostrożnie i przewidzieć, gdzie spadną gruzy. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w przeciwieństwie do Putina, który o konsekwencjach nie myślał zbyt długo, Zachód bardzo dokładnie analizuje sytuację i próbuje dotrzeć do ewentualnych sprzymierzeńców na Kremlu. Ktoś już próbuje znaleźć następcę Putina, ale potrzebuje czasu i kontaktu z około kremlowskimi elitami. To wyścig z czasem pomiędzy postępującą paranoją szaleńca, a znalezieniem dla niego sensownej alternatywy. Atomowa potęga nie może ot tak po prostu upaść. Wszystko musi być idealnie zgrane i zaplanowane. W dodatku Rosjanie są zbyt dumni, by zaakceptować kogoś, kogo narzuci im świat. Muszą dojść do wniosku, że nowe przywództwo wybrali sobie sami. To wszystko wymaga niebywałej cierpliwości, ale dzieje się, choć może nie bezpośrednio na naszych oczach.

Kto skorzysta na upadku putinowskiej Rosji?

Dlaczego uważam, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz? Idąc za Lucjuszem Kasjuszem, można odpowiedzieć na to pytanie innym. Cui bono? Kto skorzysta na upadku putinowskiej Rosji? Odpowiedź jest prosta – wszyscy, z wyłączeniem tworów typu Łukaszenka i Kadyrow, bo to w istocie mniejsze główki tej samej hydry. Zyska Europa, bo pozbędzie się niewygodnego i operującego strachem partnera biznesowego. Nowa władza na Kremlu będzie bardziej spolegliwa i na dzień dobry zmuszona do wielu ustępstw. Zyska Turcja, bo nie będzie już musiała przepychać się z Putinem o wpływy w basenie morza Czarnego, a jej reputacja jako producenta i eksportera broni znacząco wzrośnie, umacniając Erdogana i jego władzę. Zyskają Stany Zjednoczone, bo umocnione i bardziej świadome NATO, wsparte silną i niezależną Ukrainą, pilnujące by Rosja nie powróciła już do grona rozgrywających na świecie, to możliwość skupienia się amerykańskiej administracji na zagrożeniu ze strony Chin. Paradoksalnie, zyskają również te ostatnie, bo bogata i skoncentrowana na pomnażaniu dobrobytu Europa, to nieograniczony rynek zbytu dla chińskiego eksportu. Natomiast sprowadzona do parteru Rosja będzie jak szwedzki stół z surowcami, których potrzebuje gospodarka państwa środka. Ziemia może mieć tylko dwa bieguny i Pekin również zdaje sobie z tego sprawę. Wie także, że jeśli chce zająć jeden z nich, to nadszedł właściwy moment. I wreszcie najważniejsze, wie, że nie będzie to biegun zajmowany przez USA. Na trwałym osłabieniu Rosji zyska bez wątpienia także Polska. Pozbawiona zagrożenia ze wschodu i dużo lepiej rozumiejąca to, co się tam dzieje, może stać się języczkiem u wagi w procesie dalszego jednoczenia Europy.

Podsumowanie

To, co w chwili obecnej najważniejsze, to nie pozwolić Ukrainie upaść, a jednocześnie nie doprowadzić do eskalacji konfliktu. Ta wojna jest jak płonąca kamienica. Jeśli strażacy wejdą do środka naraz wszystkimi drzwiami, dopływ powietrza rozniesie ogień na każdym piętrze i w każdym pomieszczeniu. Jeśli jednak świat będzie gasił pożar z głową, zaryzykuję twierdzenie, że jeszcze przed nadejściem lata, Putin będzie już historią.
Pytania?
Skontaktuj się
Trumpolina dla Putina

Trumpolina dla Putina

Trumpolina dla Putina Sprawa ewentualnego posiadania przez Rosjan materiałów kompromitujących Donalda Trumpa już mocno przycichła, więc to zdecydowanie dobry moment,

Czytaj dalej...

Formularz kontaktowy

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Inveritas Tomasz Broniś z siedzibą w Grodzisku-Mazowieckim, przy ulicy Osowieckiej 1G w celu przesyłania treści marketingowych na mój adres e-mail lub numer telefonu podany powyżej w formularzu kontaktowym.

    Zawiadamiamy, że administratorem Państwa danych osobowych podanych w powyższym formularzu jest Inveritas Tomasz Broniś z siedzibą w Grodzkisku-Mazowieckim, przy ulicy Osowieckiej 1G. Wszelkie pytania i wątpliwości prosimy kierować do naszego ADO, Tomasz Broniś na adres kontakt@inveritas.pl. Państwa dane przetwarzane będą wyłącznie w celu udzielenia odpowiedzi na zapytanie zgodnie z zasadą, która głosi, że przetwarzanie danych jest zgodne z prawem jeżeli jest niezbędne w celu realizacji umowy lub przed jej zawarciem. W przypadku wyrażenia powyższej zgody, dane będą również wykorzystywane do przesyłania treści marketingowych. Pełne informacje o danych osobowych znajdziecie Państwo w naszej polityce prywatności.